No cóż… przechodzę właśnie najpowolniejszy Restart w historii mojego odchudzania. Przez dwa ostatnie dni… pobierałam aktualizacje… lub inaczej… szukałam inspiracji. Uzbrojona w najnowszy numer “Superlinii”, umówiona na spotkania towarzyskie z innymi znajomymi odchudzaczkami musiałam temat przegadać, przemyśleć i przeczytać. Słodycze ograniczam powoli, żeby nie wprowadzić organizmu w syndrom odstawienia. Dawki sportu zwiększam w cierpieniach, bo wewnętrzna walka, którą staczam ze sobą, żeby wyjść popołudniu na TAKI deszcz i pojechać do klubu, na prawdę boli!! Z utęsknieniem zerkam na rower, który smętnie moknie na balkonie – przerwałam swój sezon rowerowy po ledwie trzech dłuższych przejażdżkach, bo potem zaczęło lać!! Ile ten deszcz już pada?? Mam wrażenie, że miesiąc albo nawet dłużej!! Nie pamiętam już jaki kolor ma słońce!!
Dostałam wczoraj od męża wspaniałą, krwistoczerwoną torbę!! Wracając ze swojego treningu kickboxingu postanowił wstąpić do galerii handlowej i zrobić mi prezent!! Urodziny mam za 3 miesiące, imieniny za dwa, rocznica ślubu – w październiku, rocznica naszego poznania była dwa miesiące temu, on sam nie wspomina o żadnych nowych zakupach do swojego roweru (na który wydaje fortunę), a była to pierwsza rzecz o jaką spytałam obejrzawszy swój podarek!! Czyżbym na prawdę dostała PREZENT BEZ OKAZJI??? Zdarzało mu się robić takie rzeczy w pierwszym roku znajomości, ale to było 8 LAT TEMU!! Ale spokojnie… haczyk gdzieś tam jest… pewnie muszę tylko na niego poczekać!! A do tego czasu cieszę się swoim pięknym prezentem!!

Zostaw komentarz