Kończy się właśnie jeden z najcięższych tygodni tego roku. Mam włączony szósty bieg i tak mknę przez kolejne dni próbując jakoś ogarnąć półtorej pracy, jako takie prowadzenie domu, odchudzanie i zobowiązania towarzyskie. Co do tych ostatnich to jestem właśnie na etapie, kiedy chcę je jak najszybciej “zaliczyć” (bo wypada, bo nie chcę komuś sprawić przykrości, bo w najbliższym czasie nie będzie już okazji) i szybko wrócić do siebie, żeby odetchnąć jeszcze na swojej osobistej kanapie. Gdyby mi pozwolić siedzieć na niej przez najbliższe kilka dni, zostawić książkę i pilota do telewizora, to byłabym najszczęśliwszą osobą na świecie.
Weekend wcale nie zapowiada się lepiej Dziś: porządki + pranie + fitness + manikir i pedikir. Jutro: maraton fitness (4 h!!) + wyprawa pod Cieszyn podziwiać 9-miesięczny brzuch ciążowy najlepszej przyjaciółki Niedziela: porządki + rower + obiad + może chwila wytchnienia po południu Przydałby się jeszcze jeden dzień ekstra, żeby poweekendować tak porządnie – brzuchem do góry!!!
Ludzie powoli zaczynają wyjeżdżać na wczasy. Teściowie, na przykład, smażą się właśnie pod tureckim słońcem, koledzy z pracy planują wyjazdy, Mama tylko czeka na ostatni w tym roku szkolny dzwonek i czmychnie do lasu z ojcem i przyczepą. Ja kradnę letnie chwile na cudzych działkach oraz tarasach i zastanawiam się co zrobić z własnym urlopem. Czytam o Waszych szalonych pomysłach i kusi mnie do zrealizowania własnego – zwiedzenia zamków nad Loarą na rowerze. Z drugiej strony chciałabym się po prostu wyleżeć na jakimś miękkim leżaku, pod wielkim parasolem, z dzbankiem mrożonej herbaty na stoliku obok!!
A jakie Wy macie plany na wakacje??

21 September, 8:22 am
buziaki tomija