2

W sobotnie popołudnie, w w zakupowym szale, wstąpiłam do Outletu. Zgarnęłam z wieszaków wszystkie spodnie w rozmiarze 42 jakie mieli. Oglądając zdobycze troszkę zaniepokoiła mnie długość rozporka, ale twardo MIERZĘ!!. Jasne biodróweczki, o dziwo nie zatrzymały się w połowie ud, wjechały na tyłek bez oporu, zapięłam guzik, zapięłam zamek… no niby pasują. Obracam swą osobę w jedną stronę, obracam w drugą, oglądam jasne cudo w lustrze, z metki śmieje się do mnie 39 PLN… no niby cacy! Ale jedno okropnie, potwornie nie gra!! A właściwie dwie!!

Po pierwsze rowek międzypośladkowy jakoś niebezpiecznie wychyla się zza spodni. Wiem, że teraz sporo dziewcząt takowym… nazwijmy to… chwali się, ale ja stanowczo to tej grupy nie należę. Po drugie – JAK KOMUKOLWIEK MOŻE BYĆ W TAKICH SPODNIACH WYGODNIE!!??!!?? Przecież ja bym chyba szelki musiała nosić, żeby ich co chwilę nie podciągać!!

Na tej pierwszej parze przymiarki się skończyły, bo przyjrzawszy się bliżej pozostałym rozporkom, stwierdziłam, że ich rozmiary są zbliżone. Nasze prababcie przewracają się chyba w grobach – tak dzielnie walczyły o prawo kobiet do noszenia spodni, do swobody, do wygody… a my wbijamy się w BIODRÓWKI!! Już bym chyba turniurę wolała!!


Odpowiedzi: 2 do wpisu “Czy komukolwiek jest wygodnie w biodrówkach??”

  1. Bianka

    Jeśli spodnie są dobrze skrojone, to są wygodne. Miałam kiedyś biodrówki firmy Lee, były to moje ukochane spodnie. I żadne, które miałam później, nie leżały tak pięknie, jak tamte. :)

  2. iwona

    Ja nawet lubię biodrówki. Fajnie wyglądają i raczej dobrze się w nich czuję. Jedyna moja niewygoda, to taka, że cały czas muszę uważać, jak się schylam. Żeby nie było widać pośladków. :0)


Trackbacki/Pingbacki


Zostaw komentarz